Dlaczego, skoro Bóg nas kocha,
 na świecie jest zło i cierpią niewinni?

Dla młodych

Autor:

Jeśli patrzysz na cierpienie i pytasz „dlaczego?”, to znaczy, że Twoje serce działa dobrze. Sam Jezus płakał nad grobem przyjaciela i nad miastem.
 W Kościele wolno się smucić, złościć, pytać i szukać odpowiedzi.

Miłość potrzebuje wolności

Bóg stworzył nas do miłości. A miłość nie działa „na pilota”. Gdy człowiek ma wolną wolę, może wybrać dobro… ale też zło. Część cierpienia (wojny, przemoc, kłamstwa) bierze się z złych decyzji ludzi, nie z tego, że Bóg tak chciał.

Świat ma swoje prawa

Bóg stworzył wszechświat z prawami natury (grawitacja, pogoda, biologia). Dzięki nim świat jest stabilny i da się go poznawać. Ale te same prawa czasem powodują trudne rzeczy: trzęsienie ziemi, huragan, chorobę. To nie jest „kara z nieba”, tylko skutek działania świata, który nie jest jeszcze doskonały.

Co Bóg z tym robi?

Najważniejsza odpowiedź Boga to Jezus. Bóg nie został z boku; wszedł w nasze cierpienie, urodził się w biedzie, był niezrozumiany, został skrzywdzony i zabity. Krzyż pokazuje, że Bóg jest z nami w najgorszym, a Zmartwychwstanie Jezusa — że zło nie ma ostatniego słowa.

Bóg nie chce zła, ale umie z niego wyprowadzić dobro

To Jego „supermoc”: potrafi z najtrudniejszej sytuacji wyciągnąć sens, dojrzałość, dobro, którego wcześniej nie było — przyjaźń, odwagę, miłość, przebaczenie. Nie znaczy to, że zło jest „ok”. Znaczy: Bóg jest większy.

Dlaczego cierpią niewinni?

Bo żyjemy razem, jak naczynia połączone. Gdy ktoś wybiera zło, rani też innych. A gdy natura „zaboli”, nie wybiera. Ale niewinność nie jest Bogu obojętna: On jest najbliżej ran niewinnych i obiecuje im sprawiedliwość i pocieszenie — już tu przez ludzi dobrej woli, a w pełni w niebie.

Co możemy zrobić, kiedy boli?

  1. Módl się prosto: „Jezu, bądź ze mną”.
  2. Szukaj ludzi: rodzic, katecheta, psycholog, ksiądz — nie zostawaj sam.
  3. Rób małe dobro: telefon do samotnego, pomoc w domu, słowo wsparcia. Dobro „odkręca” świat.
  4. Pytaj: Bogu można mówić wszystko, nawet „nie rozumiem” i „jestem zły”.

A jeśli to ja zrobiłem źle?

Nie uciekaj. Przeproś, napraw, wyspowiadaj się. Miłosierdzie nie kasuje skutków jak gumka, ale daje nowy start i siłę, by inaczej wybierać.

Nadzieja to nie „będzie łatwo”

Chrześcijańska nadzieja to nie różowe okulary, tylko kotwica: Bóg jest wierny, idzie z nami, a finał historii jest dobry. Dlatego możemy płakać i ufać jednocześnie.

Krótka modlitwa (możesz szeptem)

„Panie Jezu, widzisz zło i cierpienie. Bądź blisko tych, którzy najbardziej potrzebują Twojej pomocy. Daj mi serce odważne i czułe, żebym niósł światło tam, gdzie jest ciemno. Amen.”

Comments are closed.