List z Syberii – zima 2024

Aktualności

Autor:

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pozdrawiam Was serdecznie z Syberii. Pomyślałem sobie, że być może warto Wam opowiedzieć o tym, jak wygląda zimowa codzienność na Syberii. Co Wy na to?

Przede wszystkim to szalenie długi okres czasu. Od października do kwietnia leży śnieg i jest zimno. To oczywiście nie oznacza, że śniegu nie może być we wrześniu czy w maju. Może być. Może być nawet w czerwcu. I tak niekiedy bywa. Ale tegoroczna zima jest szczególna. Nie pamiętam takiej. Jest strasznie uciążliwa dla organizmu. Budzisz się nad ranem i pada śnieg. Spoglądasz na termometr, a tam -3°C. Następnego ranka masz już -33°C i świeci słońce. Za dwa dni znowu to samo. Jak na huśtawce. Takie skoki temperatur są dużym wezwaniem nawet dla zdrowego człowieka. Ponadto powodują jeszcze i gęste mgły na drogach. Słoneczko wstaje u nas późno bo dopiero przed 10:00, a o 17:00 już go nie ma. Mówię naturalnie o najkrótszych zimowych dniach.

Zimą na otwartej przestrzeni stawia się tutaj specjalne antyśnieżne płoty, ale tegoroczny wiatr nic sobie z tego nie robi. Służby porządkowe nie nadążają. Po raz pierwszy w życiu nie udało mi się schować samochodu do garażu. Potężne opady śniegu i okropna zamieć, zamknęły naszą uliczkę na kilka dni. Tu łopatą nic nie wskórasz. Trzeba czekać na ciężką technikę. Tylko ona da sobie z tym radę.

Sybiracy są specyficznymi ludźmi jeśli chodzi o zimę. Tu prawie nikt nie lubi lata. Upały ich strasznie męczą. Nawet przy -40°C na drogach można spotkać rowerzystę. Kioski z lodami pracują nie tylko latem. Często widuje się tu smakoszy lodów spacerujących i rozkoszujących się nimi przy -30°C. Wtedy przynajmniej, tak podejrzewam, lody się nie topią.🤣

Tutejsza zima potrafi uprzykrzyć życie każdemu. Nie tylko kierowcom. Awarie systemu ogrzewania są tu na porządku dziennym. Tak było na przykład przed świętami. W domu mieliśmy wtedy 11/12 stopni i w kranie była tylko zimna woda. Znam takie osiedla gdzie ludzie tak żyją przez całą zimę. Na obrzeżach naszego miasta ludzie w ogóle nie mają wody. Zamarza. Noszą ją wiadrami z miejskich studzienek, specjalnie zbudowanych na taką właśnie okazję.

Na każdym osiedlu funkcjonują miejskie łaźnie, gdzie za pieniądze można skorzystać z tak zwanej ruskiej bani (sauny). Tu można się należycie wygrzać i umyć. Cieszą się one dość dużą popularnością. Jeszcze bardziej atrakcyjne wydają się łaźnie poza miastem. Tam można jeszcze dodatkowo wykąpać się w śniegu. Szalenie popularnym jest też tutaj zimowe wędkowanie. Niesamowity widok. Setki mężczyzn z wędkami w rękach siedzą na zamarzniętych rzekach oczekując z niecierpliwością obfitego łowu. Potrafią tak siedzieć całymi godzinami na okropnym mrozie.

By to wszystko pojąć trzeba się tutaj po prostu urodzić. Dla mnie to była i jest egzotyka. Syberia zimą nie jest prosta. Nawet w 2024 roku. A jakże okrutną była 90 lat temu kiedy zsyłano tu naszych? Nie na darmo nazwano ją nieludzką. Nie dajcie się zimie.😉🙏🏻

Comments are closed.